Ciśn.: 1039 hPa
Wiatr: 11 km/h 

Helena Siedlecka (lat 91) z Wąsosza przed II wojną światową już była dorosłą panną, bawiła się na strażackich zabawach na rynku. W wojnę wyszła za mąż za chłopaka z sąsiedztwa. Razem przeżyli życie na ul. Sienkiewicza. Nie doczekali dzieci. Od 20 lat jest wdową. Mieszka sama. Po sąsiedzku mieszka Janina Wojsław (lat 78). Urodziła się w Wąsoszu, ale po wojnie wyjechała do Zambrowa. 40 lat tyrała jako prządka w Zamteksie. Nie doczekała dzieci. Gdy była już na emeryturze, 10 lat temu siostra z Wąsosza uprosiła ją, żeby z nią zamieszkała. Ledwie wróciła na stare śmieci, siostra umarła. Mieszka sama w jej domku. W pogodne dni wychodzi przed dom, siada na ławeczce i przygląda się, jak toczy się życie na ul. Sienkiewicza. Dosiada się do niej sąsiadka Siedlecka. Siedzą razem i pogadują, jak to dawniej na ul. Sienkiewicza bywało. "Jak pamięcią sięgnę, ta ulica zawsze tak się nazywa", mówi Janina.
Wąsosz się zmienił. Gdy były dziećmi, na ulicy Sienkiewicza było gwarno i wesoło od rana do zmierzchu. Dziś tylko przed ósmą rano przejedzie kilkanaście samochodów, którymi ludzie jadą do pracy do Szczuczyna, Grajewa i dalej. Cały dzień jest pusto i głucho. O 16.00 po południu samochody wracają i znów zapada cisza. W niedzielę ludzie zjeżdżają do kościoła z całej parafii, ale coraz mniej licznie. Nawet na odpustach nie ma tłoku.
kontakty-tygodnik.com.pl
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nie zostały wpisane jeszcze żadne komentarze...