Ciśn.: 1035 hPa
Wiatr: 11 km/h 

To miał być koniec z parkingową samowolą. Obowiązujące od soboty przepisy, pozwalające karać także tych, którzy lekceważą znaki na parkingach i uliczkach osiedlowych są martwe. Policja i straż miejska choć dostaje zgłoszenia, nie karze mandatami. Dlaczego? Bo do nowych przepisów nie ma aktów wykonawczych. Nie wiadomo też, jak mają wyglądać znaki, które będą oznaczały specjalną tak zwaną strefę ruchu.
Ciężko jest doprosić się przyjazdu policji lub straży miejskiej na drogę prywatną. To tam najczęściej łamane są przepisy. I choć od soboty znaki przy drogach publicznych i prywatnych powinny być tak samo ważne, straż miejska zasłania się ustawą. Bo według niej, do interwencji na drogach prywatnych potrzebny jest specjalny znak oznaczający strefę ruchu. Bez niego, mandatu wlepić nie można. Specjalnych stref ruchu jeszcze nie ma, bo ministerstwo nie podało jak ma wyglądać oznaczenie takiej strefy.
Straż miejska i policja, mimo, że zalewane są zgłoszeniami - jedyne co mogą zrobić, to porozmawiać z kierowcą. Ale gdy prawo pozwoli w tej rozmowie użyć mocniejszych argumentów, pojawia się pytanie - gdzie, na przykład na osiedlach, zostawić samochód, by nie złamać prawa. Bo miejsc postojowych jest jak na lekarstwo.
Jedno jest pewne - nowych miejsc wcisnąć się już nie da. A wpuszczenie na uliczki osiedlowe policjantów i strażników miejskich nie rozwiąże problemu. Sprawi jedynie, że parkowanie pod domem każdorazowo kosztować będzie 100 złotych. Najtaniej będzie więc - sprzedać samochód.
Na podstawia TVP Olsztyn
Komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu i w żaden sposób nie odzwierciedlają poglądów prezentowanych przez właścicieli i administratorów serwisu. Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.
Nie zostały wpisane jeszcze żadne komentarze...